abb- antyuzaleznieniowy blog Bodzia
  Welcome to: abb- antyuzaleznieniowy blog Bodzia [Guest] Strona GłównaArtykułyDownloadForumLinkiKategorie Newsów
Październik 24 2014 16:40:47  
Nawigacja
forum
Strona Główna
Artykuły
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 11
Najnowszy Użytkownik: Zalewski Kazimierz
Na Forum
Najnowsze Tematy
Brak zawartości dla tego panelu
Najciekawsze Tematy
Brak zawartości dla tego panelu
Ostatnie Artykuły
Rozpoznanie choroby
teoria kontra praktyka
Integracja
Zycie po zyciu
Walka o wladze
Leczenie odwykowe
Zamknięte leczenie odwykowe jako najlepsza forma leczenia uzależnień , czy można zaproponować lepszą metodę?
forum dyskusyjne
Proponuje temat alkoholizm jako choroba żywych butelek.
 ReinkarnacjaSubmit News Submit Article Visit our Forum 
Nadszedl dzien kiedy musialem stanac twarza w twarz z moim dnem alkoholizmu , odwyk lub won z domu.
Data 15 stycznia 2003 roku widniala w kalendarzu i ja choc nie chetnie ale jakos przygotowany do wyjazdu
na szesc tygodni.Przez ostatnie 14cie dni zegnalem sie z kumplami jakbym mial nigdy nie wrocic z wyprawy.
Pilem przez te dwa tygodnie , po prostu nie trzezwialem , nawet jeden kolega zyczyl mi "aby tobie sie udalo".
Tak wygladaly moje przygotowania do odwyku , po prostu pilem na zapas, z nerwow , z wyimaginowanych powodow ,
ja pilem poniewaz jestem uzaleznionym od alkoholu alkoholikiem.Do oddzialu dowiezli mnie rodzice , bardzo im zalezalo ,
abym sie tam stawil o ustalonej godzinie i trzezwy, wiec postanowili tego dopilnowac osobiscie i ja teraz wiem, ze
nie mozna mi bylo ufac. Pomimo ze , bylem na dnie , 50at kilometrow autobusem moze zmienic taka krucha decyzje.
Osrodek terapii uzaleznien w Czerniewicach/ Torun , wygladal ponuro w pochmurny i deszczowy dzien , tak 15ty styczen,
a padal przelotny deszcz. Jednak mnie nie w glowie bylo przejmowac sie pogoda . W glowie tylko jedna mysl co bedzie dalej?
przeciez na trzezwo jestem niesmialy , strach narastal z kazda chwila , poniewaz przyjechalismy o godzine wczesniej .
Spacerowalem i myslalem, nawet mama dolala oliwy stwierdzeniem : co rozmyslasz teraz?.Kac mnie meczyl (normalka),
szukalem rozwiazania , ale przeciez alternatywa "won z domu ", powstrzymywala skutecznie myslenie o rezygnacji z terapii.
Balem sie i szlag mnie trafial z powodu niewiedzy , co dalej?.Godzina ktora tam prze spacerowalem stawala sie byc
wiecznoscia , w miedzy czasie dojechalo kilku "kuracjuszy" i dwoch dowiozla policja , jeden poczekal az odjada i uciekl,
a moi straznicy czekali(obled).
Zaczelo sie , strach ale i ulga , uff.W pierwszej kolejnosci na alkomat , moze wykaze ale jednoczesnie strach a jak wykaze .
Takie uczucia u czlowieka ktory boi sie wszystkiego na trzezwo, a tu odwyk. Badanie 0,00 bylo przepustka do dalszego
pobytu w osrodku, jeden etap za mna. Nastepnie posadzili nas nowicjuszy w liczbie 10ciu pod sciana i przed wszystkimi
(czulem sie jak na odstrzal),sie przedstawic i powiedziec pare slow o sobie , myslalem o ucieczce ale rodzice siedzieli w pierwszym rzedzie.
Przedstawilem sie" MAM NA IMIE BOGDAN I JESTEM ALKOHOLIKIEM ", nawet nie wiedzialem co to znaczy alkoholik,
tak sie mi wyrwalo, ale nikt sie nie zdziwil, i nie smial , nie krytykowal, nowosc dla mnie.
Po okolo godzinie bylo juz jasne co do tego ze zostaje , otrzymalem opiekuna, byl to kolega z dwu tygodniowym stazem pobytu
w osrodku. Jego zadaniem jest udzielenie roznych odpowiedzi i wskazowek dotyczacych terapii i pobytu w osrodku tj.
plan zajec , regulemin oraz rozklad pomieszczen aby nie blakac sie po osrodku .Kolejny etap to lekarz i tu kicha bo z
nerwow cisnienie 200/140, myslalem jeszcze i to , ale tabletka pod jezyk zrobila swoje.Pozegnalem rodzicow , dostali informacje
aby nie odwiedzac mnie zbyt czesto, wiec obiecali przyjechac za 10ec dni na odwiedziny, do syna marnotrawnego.
Moi nowi koledzy , wspoltowarzysze niedoli ktorych zaczolem poznawac okazali sie byc przyjazni, choc geby zakazane to
slowa jakie slyszalem nie pasowaly do nich (prosze, przepraszam , milo cie widziec tutaj).
Dostalem pokoj trzy osobowy i po przedstawiu sie sobie kolega , popatrzyl na mnie i stwierdzil , ty pierwszy zapijesz zaraz po wyjsciu.
Odnioslem wrazenie jednej
wielkiej rodziny w jakiej przyjdzie mi spedzic nastepne 6sc tygodni.Pierwsza noc , zespol odstawienia ze zdenerwowania , tak mysle
zapomial o mnie i nawet nie odczuwalem pragnienia napicia sie alkoholu, zadnych tabletkow, nie dostalem , oprocz tego jednego
na cinienie .Nastepnego dnia zajecia prowadzil , teraz to moj przyjaciel, Staszek,wspanialy czlowiek,byla to grupa wstepna ,
wiec przez ten pierwszy tydzien moglem jeszcze zmienic decyzje i wrocic do "domu'.Byly to zajecia informacyjne o chorobie i
uzalenieniu. nie chce wchodzic w szczegoly terapii, jednak mysle ze moge powiedziec ze chodzilo co to jest alkoholizm,
jak dziala na organizm oraz zyski i straty spowodowane moim piciem alkoholu byly obowiazkowe.Powoli ale docieralo do mnie
co to jest uzalenienie i mysli ze to moge byc ja tez. W mojej grupie chistorie osob byly podobne , scenariusze takie same a,
przeciez nie znalismy sie wczesniej , wiec skad takie same objawy i obsesja picia ktora caly czas sie poglebiala.
Po tygodniu jeden "odpadl", uznal swoja zone winna za jego picie i pojechal do domu.
Podjalem decyzje - zostaje!.
Dostalem osobistego terapeute , a wlasciwie to jest ona ,terapeutka, ktora wiem ze jest dumna z tego co wyroslo ze mnie.
Przeciez co jakis czas odwiedzam swoj DRUGI DOM w Czerniewicach.
Takim epizodem byly odwiedziny rodzicow, i prezent od taty w postaci wody toaletowej "BRUTAL", obejrzalem butelke dokladnie i
przeczytalem ze jest w niej 70% alkoholu, oddalem ja tacie mowiac , mysle ze nie jest to dobry pomysl910ty dzien terapii)
Byl to madry wybor, po za tym , wtedy nie wiedzialem ale przyjecie tego prezentu bylo nie zgodne z regulaminek osrodka.
Zajecia w ktorych bralem udzial i postawa , historie ktore slyszalem tylko utrwalaly moja decyzje w slysznosci.
Byl trzeci tydzie terapii , uznalem sie za ALKOHOLIKA , juz wiedzialem kto to jest i ze ja nim jestem.
Wielu mowi o "praniu mozgow" , jednak to okreslenie nie jest wlasciwe, takie ze slamsow i uzywane przez ludzi z nie wiedzy
na temat terapii a, szczegolnie tych ktorzy nie pogodzili sie z faktem swojego uzaleznienia i pija dalej .
Jest to etap przywracania pamieci uzaleznionemu z jego okresu picia , czesto bolesny emocjonalnie.
Wywraca sie swoje zycie o 180 stopni, ustalone 5.30 pod monopolowy na STOP i dlaczego tam szedlem , czesta odpowiedzia jest ,
bo chcialo mi sie pic (alkoholu). Nikt na tym etpie nie mowi MUSIALEM, kazdy chcialem sie napic.
Moja akceptacja uzalenienia i uznania bezsilnosci wobec alkoholu szybko zaczela przynosic pozytywne rezultaty.
Przestalem zadawac sobie pytanie - dlaczego ja? , na pytanie - jak zyc dalej z ta choroba?
Moje kroki skierowalem do mojej terapeltki po rade , otrzymalem wiecej informacji i ksiazek , oraz rade aby sprobowac AA,
Mitingi grup AA okazaly sie cenna rada , moglem spojnie poglebiac swoja wiedze o uzalnieniu i sposobach radzenia sobie z glodem
alkoholowym , kiedy sie pojawi i co robic aby nie czekac na niego , jak nie narazac sie na nie potrzebny koszmar pranienia
napicia sie alkoholu. W ostatnich dwoch tygodniach byla nauka sluchania , to bardzo cenna nauka dla kazdego czlowieka .
Juz nie szukalem zadnych wymowek , uczylem sie jak zyc bez alkoholu i balem sie ale chec bycia trzezwym byla silniejsza ,
przeciez dalej bylem nie smialym facetem ale juz nie potrzebowalem "byc lwem".Ukladalem plan po terapi , zadladalem cele do
realizacji ,i postanowilem nie bac sie ! .Przeciez na polkach sklepowych byl alkohol i bedzie ,beda mnie namawiac do pica ,
przez jakis czas tak bylo ale odpuscili.O swoich obawach przed wyjsciem z terapii podzielilem sie w moim koncowym wystapieniu i
okazalo sie ze wiekszosc ma podobnie , wiec coz ruszylem pelem obaw ideterminacji do zycia w trzezwosci.
Pierwsze tygonie byly takim sprawdzianem ale nie poddalem sie i chec napicia sie nie przychodzila .
Moj cel byl jasny i prosty ZYCIE BEZ ALKOHOLU, nie i koniec , inne opcje nie byly brane pod uwage.
Zaczeto sie ze mna liczyc, moje zdanie cos znaczylo, to takie budujace dla czlowieka ktory rano nie napil sie slodkiej cherbaty.

 Komentarze
bodzio44 dnia maj 28 2013 20:01:45
Jak wiadomo "Reikarnacja " , to odrodzenie sie w innej postaci , jednak czloweik ktory , nie jako umarl duchowo i odrodzil sie na nowo , niby ten sam jednak , to zupelnie ktos inny . Jego , moj sposob patrzenia na swiat jest zupelnie odmoenny . Jest to nie samowite doswiadczenie ktore , pozwala na glebsza refleksje na sensem zycia.Kazdy pijacy alkoholik jest taki sam , pije bo ... powodow sto , jednak chodzi o to aby sie napic . Trzezwienie a , wlasciwie zrozumienie istoty trzezwienia pozwoala odrodzic sie czlowiekowi do nowego zycia i poznajemy kogos zupelnie innego , to juz jest ktos inny , wyjatkowy , taki nie oszlifowany diament . Wymagajacy a, w dobrych rekach mistrza wyda wpaniale ksztalty .
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ankieta
Brak zawartości dla tego panelu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

bodzio44
22/12/2012 17:51
http://dzieci.pl/kat,1024
263,title,Dorosle-dzieci-
alkoholikow,wid,15193726,
wiadomosc.html?smgputicai
d=6fbfa


Copyright © 2006
   Powered by v6.01.6 © 2003-2005
Comstock by:
8771 Unikalnych wizyt   

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie